Szłam sobie ulicą Świętego Ducha, gdy nagle zauważyłam jakiegoś zagubionego człowieka, co walczył z płachtą planu miasta na wietrze. Spojrzał na mnie z boleścią. Oho - myślę sobie - będzie pytał. Przybrałam zachęcający wyraz twarzy, ja gdańszczanka od urodzenia, znam tu przecież każdy kąt, nie?
No i zapytał: przepraszam, gdzie może być ulica Świętego Ducha? Uśmiechnęłam [...]
Uliczkami cichymi, zaspanymi, ledwo przecierającymi zamglone okna, za chwilę będę wracać do domu. Bo w sobotę okna śpią nieco dłużej. Chyba najbardziej lubię Gdańsk o tej porze dnia-nocy. Może dlatego tak często przegapiam ostatni tramwaj? Ale zanim wyjdę, jeszcze popatrzę przez okno. Taki śmieszny rytuał na do widzenia, jakbym myślała, że ktoś mi odpowie. Albo [...]




