taisha 11.01.2006

Następnego ranka po mojej upojnej pierwszej nocy z Macem, Wybraniec nakrył nas in flagranti.
- W ogóle nie spałaś? - zapytał.
- Nie pamiętam. Chyba nie - odparłam nieprzytomnie. - Zobacz, on jest świetny.
- Zostaw na razie to pudło. Musimy jechać, mam wywiad.
- A ja?
- Ty też masz robotę. Zawiozę cię. Zbierzesz materiały, zrobisz zdjęcia, powiem ci [...]

Czytaj dalej » to za trudne

taisha 10.01.2006

Równo 10 lat temu po raz pierwszy na moim biurku stanął komputer. Nawiązaliśmy wówczas współpracę z pewnym dziennikiem, który to dziennik zażyczył sobie mieć korespondentów z zapadłej wsi. Mieliśmy przecierać szlaki lokalne, wsie, przysiółki i leśne dukty. Przysłali nam do pomocy Maca z modemem. Mac wyglądał łagodnie i nie sprawiał wrażenia, że zacznie gryźć, zasiadłam [...]

Czytaj dalej » trudne początki

taisha 10.01.2006

- To teraz zrobisz gazetę? - przymilił się Wybraniec, kiedy już z kaczek zostały tylko kosteczki.
- A więc to były łapówkaczki? Że też nie rozpoznałam gatunku od razu.
- Przez żołądek do składu komputerowego - zaśmiał się niewinnie Wybraniec.
- Ty to wiesz, jak podejść detepowca, no dobra, dawaj te teksty, czy co tam masz.

Czytaj dalej » łapówkożerczyni

taisha 21.12.2005

Zadzwonił jeszcze raz.
- No nie wygłupiaj się. Muszę wydać w tym roku jeszcze jeden numer, nie rozumiesz? Jak nie wydam, to będę musiał zwrócić ten kredyt. To jest piętnaście tysięcy.
- Pod jednym warunkiem.
- Dobra, przywiozę kasę.
- Nie tylko o to chodzi. Jeden dzień. Tyle mogę ci podarować. Przywieziesz wszystkie materiały gotowe, nie że dopiero będziesz [...]

Czytaj dalej » kompromis

taisha 28.11.2005

Wybraniec zjechał do mnie znienacka w sobotę i to z całym redakcyjnym i nie redakcyjnym chłamem. Biedny Junior (”znowu tata przywiózł pół lasu”) musiał pomagać mu nosić graty z samochodu. Przy okazji Wybraniec dostarczył mi też masę szmat do prania, bo u siebie wciąż nie ma wody, nie mówiąc o pralce. No i zwykłe ciuchy, [...]

Czytaj dalej » życie pełne tajemnic