Pamiętasz pierwszy listopadowy śnieg. Tego roku, gdy byłem daleko, a ty bałaś się zbyt wczesnej zimy, której potem wcale nie było. Zawsze byłem daleko, gdy powinienem być blisko. Zupełnie tak jak teraz.
Ten listopad jest taki sam jak tamten. Ale nigdy już nie będzie tak samo. Jaworowe Wzgórze srebrzy się i bieli. Nie ma kto zadeptać [...]
Kiedyś, kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem,
rozmawiałam z Wybrańcem o szczęściu.
- Czego potrzebujesz do szczęścia? - zapytałam go znienacka. Wiedziałam, że nie lubi takich pytań, ale nigdy nie udało mi się dociec dlaczego i jak to baba, co jakiś czas zadawałam głupie babskie pytania.
- A ty? - odpowiedział jak zwykle pytaniem na pytanie.
- Ciebie, dzieci i Jaworowego [...]
O tej porze roku na Jaworowym Wzgórzu zaczynał się zwykle sezon grzewczy. W dobrych latach, gdy były pieniądze, na długo przed końcem lata w drewutni piętrzyły się dumnie stosy zaklętego w drewnie ciepła. Czasem nawet nie mieściły się w drewutni, układaliśmy je wtedy wszędzie gdzie się dało, na podcieniu przed domem, w przedpokoju pod wieszakiem [...]
Patrzyłam przez to okno przez wiele lat. Któregoś dnia otworzyłam je i wyszłam. Takie proste, a tak długo to trwało, zanim się odważyłam. I nawet nie było wysoko. Wystarczyło lekko zeskoczyć na trawę. Dziś jestem po drugiej stronie. I czasem chodzę boso po tej trawie. Co prawda częściej po zwykłym miejskim bruku i wcale nie [...]




