Bywalcy mojego bloga zapewne pamiętają kwietnik wiszący w moim pokoju, który z dumą ongiś prezentowałam. Niestety, na tym świecie nie ma nic stałego. Szczególnie jak się ma w domu koty walczące ;-). Już babcia mi kiedyś powtarzała, że miłość do flory i fauny nie przetrwa pod jednym dachem, a że flora mniej ruchliwa, toteż babcia [...]
Z pewnych rzeczy po prostu się wyrasta lub się je traci bezpowrotnie. Kiedyś właziłam na sosnę i machałam nogami. Dziś sosny już nie ma, to znaczy może jest, ale już nie jest moja, tak samo jak nie ma mojego Jaworowego Wzgórza. I nawet w wyobraźni przywołać je trudno, bo to wciąż za bardzo boli. Ale [...]
Początkowo miał wylądować w garnku, by podzielić los innych ziemniaków bezlitośnie konsumowanych w wielu domach.
Ale to nie jest zwykły ziemniak, dlatego został dekoracją. Pytanie, co on sam by wolał, ale nic nie mówi. Tylko sobie wygląda, o tak:
Zwykle stoi sobie w kącie, chyba najrzadziej używany sprzęt w moim domu. Smutna taka, pajęczyną i kurzem obrasta, wszystkim przeszkadza, w dodatku jest mało dekoracyjna. Ale czasem przydaje się w sposób zaskakujący. A wszystko dlatego, że zachciało mi się myć okna i muszę parapet opróżnić.
Dziś z samego rana odkryłam, że zakwitła thunbergia.
Na razie tylko dwa skromne kwiatki, ale będzie ich dużo, dużo więcej. Będą się wspinać po zielonej drabince. Posiałam maciejkę, kilka dni temu maleńkie roślinki zaczęły się przebijać spod ziemi. Ile siły mają takie maleństwa. Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. W dwóch innych skrzynkach kiełkuje coś jeszcze, [...]




