taisha 20.09.2009

Już dawno porzuciłam myśl, że w pracy się z kimś zaprzyjaźnię. Próbowałam. Gdy zaczynałam tu pracować, wydawało mi się, że polubię wszystkich. Do każdej nowej osoby podchodziłam z życzliwością i pełnym kredytem zaufania. Nigdy nie zakładam z góry, że ludzie są źli. Tylko potem dostaję po głowie. Zawsze tak było, przyzwyczaiłam się. Z biegiem lat [...]

Czytaj dalej » bratnie dusze w czworokącie

taisha 15.09.2009

Zapowiadana od dawna reorganizacja powoli zaczyna nas ogarniać swoimi złowrogimi skrzydłami. Wiadomo, że mają być jakieś przesunięcia kadrowe i to czego się wszyscy najbardziej boją - zwolnienia. Najgorsze jest to, że nikt nie wie dokładnie, jak to będzie wyglądać. Możemy się tylko domyślać, bo nikt niczego nam nie powie. Rosyjska ruletka. Na kogo padnie, na [...]

Czytaj dalej » ogary poszły w las…

taisha 08.01.2009

Tak na co dzień nie zdawałam sobie sprawy, ile to znaczy: oddychać. Teoretycznie każdy wie, że bez oddychania nie ma życia. Ale w praktyce tego oddychania nawet się nie zauważa, jest sobie gdzieś w tle i nie zwraca się na nie uwagi. Dopóki działa bez zarzutu.
Zaczęło się niewinnie, temperatura, jakiś kaszel. No tak, znowu będę [...]

Czytaj dalej » gdy człowiek walczy o oddech

taisha 05.06.2007

Dzwoni pacjentka, żeby się upewnić, czy na pewno zostanie przyjęta do szpitala. Ma wyznaczoną operację. Potwierdzam.
- To ja przyjdę za jakieś dwie godziny, bo muszę w domu zostawić dyspozycje.
- Nie ma problemu - mówię.
Po dwóch godzinach.
- No, wszystko załatwiłam, rodzina ustawiona, opieka do dzieci jest, mogę się kłaść. Wreszcie sobie odpocznę - mówi ze śmiechem. [...]

Czytaj dalej » urlop dla matki

taisha 30.05.2007

Ojciec pacjenta z poprzedniego wpisu nawet mnie nie zdenerwował. Raczej rozśmieszył. Bo to co mówił, było tak absurdalne - on swoje, ja swoje, i każde na inny temat. Myślałabym, że żartuje, gdyby nie jego ton. Ten człowiek przyszedł do szpitala z góry nastawiony nieżyczliwie. Albo może miał zły dzień i chciał na kogoś pokrzyczeć. On [...]

Czytaj dalej » łatwiej uwierzyć w zło?